W dziedzinie technologii informacyjnej, a szczególnie w domenie internetu, rozwój następuje niezwykle szybko. To, co wczoraj było nowością i luksusem, na który mogą sobie pozwolić tylko nieliczni, których stać na zakup drogiego sprzętu, dziś może być ogólnodostępną norma. Albo może zostać zapomniane… Przeglądając zasoby sieci, można odnieść wrażenie, że taki właśnie los spotkał VRML97 – nikt w dzisiejszych czasach nie używa tego języka do prezentacji interaktywnej grafiki na witrynach internetowych. VRML nie jest w internecie powszechny, ani popularny. Może służyć co najwyżej jako ogólnodostępny format wymiany trójwymiarowych modeli. Jednak stwierdzenie, że VRML jest martwy, byłoby nieprawdziwe i krzywdzące. Na jego fundamentach (chociaż może trafniejsze byłoby określenie „na gruzach”) powstał nowy standard: x3D – Extensible 3D.
x3D to nowy, lepszy VRML. Zachowując logikę budowania trójwymiarowych scen – metaforę grafu, składnie ubrano w „lingua franca” internetu, czyli XML (link). Użyto tagów, zamiast obfitującej w zagnieżdżone nawiasy syntaksy, przywodzącej na myśl raczej programowanie, niż modelowanie 3D. Odparto w ten sposób jeden z głównych argumentów krytyków VRML, mianowicie ze język ten, chociaż pretendował do miana uniwersalnego sieciowego formatu, nie korzystał z tagów, czyli standardu leżącego u podstaw treści tworzonych w internecie. Nie jest to jednak jedyna zmiana wprowadzona do nowego formatu.